Teksty w SporeWorld

Beta-testy DarkSpore

Już od kilku tygodni każdy z was może sprawdzić, jak wygląda nadchodząca gra DarkSpore od EA. Najwyższy czas, by podsumować nowe informacje.

Beta-testy DarkSpore

Już od kilku tygodni każdy z was może sprawdzić, jak wygląda nadchodząca gra DarkSpore od EA. Najwyższy czas, by podsumować nowe informacje.

W imię czego? – czyli trochę o fabule.

Mimo iż w tytułach z gatunku hack’n’slash fabuła przeważnie nie należy do najważniejszych elementów gry, to mimo wszystko należy o niej wspomnieć. Ta w DarkSpore prezentuje się raczej klasycznie. Mianowicie, prastara rasa Krotoplastów, która niegdyś władała galaktyką, dzięki innowacyjnej technologii opracowała ulepszoną wersję DNA, zwaną W-DNA (ang. E-DNA), która pozwalała dokonywać wyjątkowych zmian w genotypie istot żywych. Jednak W-DNA okazało się wysoce niestabilne i zmodyfikowane istoty zaczęły szybko mutować, zmieniając się w straszliwe bestie, których jedynym celem jest rozprzestrzenianie W-DNA. Owe bestie zwano DarkSpore. W trakcie wojny przeciwko swojemu tworowi zginęła większość Krotoplastów. Ci, którzy przetrwali poddali się hibernacji, która miała się zakończyć, gdy komputery na ich statkach zakończą badania nad ustabilizowaniem W-DNA. My wcielamy się w jednego z nich, przebudzonego przez program nazywany Helisą, który jest przewodnikiem gracza po świecie gry.

Tak na dobry początek… – czyli pierwsze kroki w grze.

Pierwszym, co widzimy po uruchomieniu gry, to skromny, pozbawiony dodatkowych elementów ekran logowania. Po wpisaniu adresu e-mail oraz hasła można rozpocząć prawdziwą rozgrywkę. Oczywiście najpierw należy obejrzeć efektowne intro, dzięki któremu poznajemy opisaną wyżej fabułę gry. Po tym filmiku otrzymujemy informację, iż pierwszy z naszych genetycznych wojowników pozytywnie przeszedł modyfikację organizmu i jest gotowy do pełnienia służby. Teraz po raz pierwszy gracz ma możliwość aktywnego udziału w grze. Helisa ładuje program treningowy, a my przejmujemy kontrolę nad Błyskiem – plazmowym niszczycielem z mroźnej planety Krios. W trakcie wykonywania tej misji odblokowujemy jeszcze jedną postać – Mędrca z planety Verdanth. Jest to poziom czysto treningowy, podczas którego poznajemy podstawy sterowania postaciami, które zresztą nie wymagają specjalnych umiejętności. Większość akcji, to jest ruch i ataki wykonujemy dzięki jednemu, lewemu przyciskowi myszy, natomiast umiejętności specjalne aktywujemy przy użyciu klawiszy numerycznych. Po zakończeniu samouczka awansujemy Krotoplastę na trzeci poziom doświadczenia i odblokowujemy kolejnego bohatera. Tym razem gra pozwala nam samemu wybrać postać z trzech dostępnych.

W szeregu stań! – czyli o przygotowaniu do misji.

Przed każdą misją mamy czas na wybranie bohaterów w poszczególnych zespołach, dodanie im zdobytych wcześniej elementów uzbrojenia czy wykorzystanie zdobytych punktów DNA i doświadczenia. Te pierwsze możemy zamienić na specjalne bonusy, np. dodatkowe miejsce na katalizator (o nich trochę później) czy lepszy napęd do statku, albo na zakup dodatkowego uzbrojenia dla naszych herosów. Jakkolwiek to pierwsze wyjście daje spore korzyści

w trakcie rozgrywki, tak kupno wyposażenia nie ma głębszego sensu, gdyż w trakcie misji przeważnie zdobywamy dużo lepsze elementy. Oczywiście DNA wymagane jest także podczas dodawania bohaterom wcześniej zdobytych części w edytorze. Doświadczenie natomiast niezbędne jest do awansowania naszego Krotoplasty na wyższe poziomy, dzięki czemu odblokowujemy nowych bohaterów, ulepszenia czy bronie. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych zmian możemy przejść do menu Nawigacji i rozpocząć grę – w trybie kampanii bądź PvP. Przy wyborze tego pierwszego należy jeszcze podjąć decyzję, czy chcemy grać samotnie, czy przez Internet z przyjaciółmi. Jeśli nie mamy kogoś, z kim możemy rozegrać misję, pozostaje możliwość pozwolenia grze na wylosowanie trójki graczy, która również chce wykonać to zadanie. Po skompletowaniu grupy składającej się z maksymalnie czterech graczy otrzymujemy informację o stworach spotykanych na danej planecie. Wtedy nie możemy już zmieniać wybranych bohaterów, jednak, jeśli odblokowaliśmy wcześniej możliwość posiadania kilku zespołów herosów możemy wybrać jeden z nich. Zawsze należy starać się grać zespołem, w którym geneza genetyczna naszych stworów różni się od genez potworów występujących na planecie, gdyż stworzenia tego samego typu co nasz bohater będą zadawać mu dwukrotnie większe obrażenia. Po dokonaniu wszystkich wyborów zaczynamy grę.

Na bagnety marsz! – czyli o samej rozgrywce

Gra w kampanię DarkSpore ogranicza się jedynie do maszerowania od początku planszy do jej końca, zabijając przy tym jak największą ilość przeciwników. Ci należą zresztą do niezbyt rozwiniętych, gdyż nawet nie mając szans na zwycięstwo atakują, gdy gracz tylko znajdzie się w zasięgu ich wzroku. Wrogów można podzielić na cztery podstawowe grupy, zależne od ich sposobu walki. Tak więc mamy istoty atakujące na dystans, najłatwiejsze do pokonania z racji niewielkich obrażeń zadawanych przez jakże powolne pociski. Najlepszą taktyką podczas walki przeciwko takim stworom jest szybka szarża przy jednoczesnym unikaniu pocisków. Drugą kategorią przeciwników są potwory walczące w zwarciu. Ich ciosy zadają większe obrażenia niż pociski, jednak nadal pojedyncza

kreatura nie jest w stanie wyrządzić bohaterowi większych szkód, dlatego przeważnie atakują one w grupie, otaczając gracza. W takiej sytuacji doskonale spisują się specjalne ataki, często zadające obrażenia obszarowe (np. Burza Upiora). Dalej przyjdzie nam walczyć z kolejnym rodzajem przeciwników – istotami posiadającymi różnorodne umiejętności specjalne, np. teleportację, zarówno siebie jak i bohatera, czy tworzenie specjalnych pułapek, w których zamykana jest postać gracza. Tych wrogów należy likwidować w pierwszej kolejności, gdyż są w stanie mocno uprzykrzyć walkę. Ostatnią kategorią są Bossowie, z którymi przyjdzie nam walczyć na końcu każdej misji. Są to wyjątkowo silne istoty, często posiadające umiejętności przeciwników z poprzedniej grupy. Dodatkowo wspierani są przez zastępy zwyczajnych DarkSpore. Jedynym sposobem na ich pokonanie jest skoncentrowanie siły ataku całego oddziału na tej jednostce. W walce można wspierać się niszcząc poustawiane na mapach konstrukcje. Te eksplodując ranią, podpalają bądź oszołamiają pobliskich przeciwników. Jeszcze większym ułatwieniem jest Dopalacz, który można aktywować po pokonaniu określonej ilości wrogów. Po jego uruchomieniu bohater dostaje specjalne, wyjątkowe dla niego bonusy, np. przyspieszenie ciosów czy zwiększenie obrażeń. Kolejnym ułatwieniem są katalizatory – małe kolorowe kule pojawiające się czasami po zabiciu przeciwnika. Każdy katalizator po zebraniu daje określony bonus, na przykład zwiększenie siły, szybkości, zręczności czy szansy na trafienie krytyczne.
Jednak siatka, na której umieszcza się katalizatory po zebraniu, ma ograniczoną ilość miejsc, więc często trzeba zrezygnować z jednego bonusu na rzecz innego. Najważniejszą rzeczą, na jaką jednak należy zwracać uwagę podczas gry, są gubione przez pokonanych wrogów elementy uzbrojenia, które później można zainstalować swoim bohaterom. W przypadku gry samemu, wszystkie zdobyte przedmioty trafiają do gracza. Jeśli gra toczona jest z innymi graczami, to łupy dzielone są losowo między wszystkich, nawet, jeśli ktoś nie brał udziału w walce z konkretnym wrogiem. Po zakończeniu misji, gracze muszą podjąć decyzję, czy zaryzykować wszystkie zdobycze i kontynuować walkę, co pozwala zdobyć elementy o wyższych poziomach, czy zrezygnować z dalszej walki, przenieść łupy na statek i dopiero wtedy rozpocząć kolejną misję. Ponieważ poziom trudności w DarkSpore nie należy do najwyższych, to nieopłacalna jest rezygnacja z dalszej gry. Jeśli tylko jesteśmy pewni, że mamy czas na kontynuowanie gry, powinniśmy to zrobić. Zupełnie inaczej prezentuje się tryb PvP (player versus player). Tutaj również wybieramy jeden trzyosobowy zespół, jednak robimy to bez wiedzy o stworach odblokowanych przez przeciwnika. Gra zaczyna się od kilkusekundowej przerwy, w trakcie której możemy wybrać, którą postacią chcemy rozpocząć walkę. Po chwili zostajemy przeniesieni do okrągłej sali, w której odbywa się pojedynek. Podobnie jak w trybie kampanii, jedynym celem jest szybkie unieszkodliwienie przeciwnika. Podstawową różnicą jest jednak fakt, że zamiast hord DarkSpore, stajemy do walki z żywym, inteligentnym wrogiem. Oczywiście nadal możemy korzystać z umiejętności naszych herosów.

Niech się stanie… noga – czyli o edytorze

Edytor w DarkSpore zapowiadany był jako ulepszona wersja edytora znanego ze Spore. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. W przeciwieństwie do poprzednika, edytor z DarkSpore nie pozwala tworzyć stworów od podstaw – możemy jedynie edytować gotowe już stwory. Tych jest sporo, bo aż sto, jednak mimo to nie zawsze możemy osiągnąć wymarzony efekt. Każdy zdobyty w trakcie gry element ma określone właściwości. Działają one podobnie do katalizatorów, dodając siłę, zręczność czy energię naszemu herosowi. Wszystkie elementy podzielone są na kategorie, zależne od ich funkcji. Tak więc istnieją elementy ofensywne, defensywne, pomocnicze, bronie, stopy i dłonie. Ważną cechą edytora jest to, że pozwala on umieścić na stworze tylko jeden element danego rodzaju.Odstępstwem od tej reguły są detale, czyli przedmioty wcześniej pozbawione swoich właściwości, przyczepiane do bohatera tylko dla wyglądu. Tak jak w Spore, edytor zawsze stwarza symetryczne odbicie stwora (wyjątkiem są tu bronie), więc paradoksalnie

niemożliwe jest dodanie stworowi tylko jednego naramiennika czy kolca. Przedmioty są również podzielone według mocy – najsłabsze podpisane są białą czcionką, trochę silniejsze zieloną, dalej żółtą, itd. Po kilku godzinach gry białe przedmioty stają się całkowicie nieprzydatne, więc dobrze zmienić je w ekwipunku na detale. Również pod względem malowania stwora nowy edytor wygląda o wiele biedniej niż poprzednik. Dostępne są tylko dwie kategorie kolorów (zamiast trzech ze Spore), przy czym w każdej występują tylko dwadzieścia cztery warianty. Największym chyba minusem edytora jest to, że DarkSpore nie jest grą, w której jest dla niego miejsce. O ile w Spore zawsze edytowało się jednego stwora, to teraz mamy ich setkę i każdemu trzeba dać odpowiednie wyposażenie, jednocześnie pamiętając, że pozostałe stwory też go potrzebują. Chyba tylko prawdziwy fan tej gry byłby w stanie spisywać wszystkie cechy swoich bohaterów i obliczać, któremu lepiej dać dany element.

Ciemność widzę – czyli trochę o grafice

Grafikę w DarkSpore można podzielić na trzy kategorie – otoczenie, bohaterów i efekty. Jeśli patrzeć tylko na wygląd map, po których się poruszamy, to można by powiedzieć, że graficy z EA odwalili kawał dobrej roboty.

Gęsta puszcza wygląda bardzo efektownie, od lodowych pustkowi odbijają się promienie słoneczne, a wiszące skały Splotu Zelema zachęcają do zagłębienia się w plątaninę energetycznych mostów. Grafika postaci wygląda niestety dużo gorzej. O ile w edytorze stwory wyglądają naprawdę dobrze, to w grze ich wygląd przypomina dobrego RTSa sprzed kilku lat. Modele nie mają wielu szczegółów, a tekstury prezentują się niezbyt zachęcająco. Mimo iż nie widać tego podczas normalnej zabawy, to przybliżenie kamery ukazuje wszystkie niedoskonałości. Zupełnie inaczej wyglądają efekty specjalne. Ekran przez większość czasu rozbłyskuje od eksplozji, uderzeń i innych skutków użycia specjalnych umiejętności bohaterów. Chwilami gra zmienia się w losowe wciskanie przycisków w nadziei, że pod zasłaniającym widok parasolem wybuchów nasz bohater cały czas walczy. Szczególnie uwagę przyciągają eksplodujący przeciwnicy, po których na ziemi pozostaje plama krwi o średnicy kilku metrów.

No więc ostatecznie... – czyli podsumowanie

Podsumowując DarkSpore jest lekkim i przyjemnym hack’n’slashem, nie wymagającym od gracza specjalnego skupienia i poświęcenia. Monotonność misji sprawia jednak, że gra szybko się nudzi, a ciągłe wracanie do edytora w celu dodania jednego elementu staje się uciążliwe. Jako darmowa beta DarkSpore sprawdza się więc idealnie, jednak nie wiem, czy jest warte 149zł, które chce za grę EA w oficjalnym sklepie. Nie jestem nawet pewny, czy ma sens wydanie na nią 129zł, za które można grę kupić w sieci.